Argentyna 2003

 

Hola!

Tym razem wybrałem się do Argentyny, krainy pięknych kobiet, gorącego tanga i piłki nożnej, która zaskakuje zróżnicowanym ukształtowaniem terenu oraz klimatem. Przemierzyłem drogę od rozciągających się na zachodzie Andów po wschodnie tereny pięknych plaż nad Oceanem Atlantyckim. I muszę Ci powiedzieć Przyjacielu, że Argentyna samym swoim wizerunkiem właśnie skłoniła mnie do wyprawy w głąb swoim ziem w poszukiwaniu znakomitych leczniczych roślin, które można wykorzystać do produkcji naszych herbat. Nie rozczarowałem się. Znany z rozmiłowania do mate kraj, spełnił moje marzenie, by napić się jej właśnie w Argentynie. Mate to napój herbaciany, który mieszkańcy Ameryki Południowej zawdzięczają Indianom(mate-caa). Początkowo namaczali oni liście dziko rosnącego ostrokrzewu paragwajskiego, by wreszcie wypracować zwyczaj ich zaparzania. Na uwagę zasługuje współczesny sposób obróbki liści mate. Zbiory zaczynają się w grudniu i przez kolejnych 9 miesięcy liście poddawane są suszeniu, paleniu a na końcu rozcieraniu na jasnozielony proszek, który nabiera aromatu i smaku podobnego do herbaty.

 

 Na pewno zaskoczy Cię sposób podawania mate! Mianowicie zaparzana jest ona w tykwie, specjalnym naczyniu do tego przeznaczonym a podawana wraz z bombillą, rodzajem drewnianej słomki do wciągania napoju. Argentyńczycy są największymi konsumentami mate na świecie, nic dziwnego zatem, że mają opinię narodu o dużym temperamencie. Słaby napar z mate ma właściwości wzmacniające, natomiast mocny-silnie pobudzające. Mate podaje się w całej Ameryce Południowej, w tym Paragwaju, Urugwaju, Chile, nawet w Boliwii, ale najlepiej Mój Drogi, smakuje właśnie w Argentynie.