Tajlandia
Potem już pozostaje poczuć moc podczas medytacji w tamtejszych świątyniach i zatrzymać ją w sobie na jak najdłużej?
To dla nas wciąż egzotyczny kraj, którego mieszkańcy mimo wielu naleciałości europejskich i amerykańskich skrupulatnie strzegą swych tajskich zwyczajów i tradycji. Tajlandia, leżąca w środkowej części Półwyspu Indochińskiego, graniczy z Birmą, Laosem, Kambodżą i Malezją. Należy do najszybciej rozwijających się krajów azjatyckich. Nazywana ciągle Syjamem urzeka wielobarwnością i specyficznym klimatem. Samo słowo "thai" oznacza po tajsku "wolny". Tajlandia. Kraj wolności. I jest w tym bardzo dużo prawdy, o czym mogłem się przekonać podczas swojej podróży. Obowiązującą religią jest buddyzm, zatem kraj przepełniają bogato zdobione świątynie i złote posągi Buddy. Na każdym kroku można spotkać medytujących mnichów. Widziałem też tancerki, pola ryżowe i przyjaźnie nastawionych ludzi. Zwiedziłem Bangkok, Songkhla, Czon Buri, Cziang Mai, Nakhon Si Thammarat. Miasta są bardzo kolorowe i tętnią życiem, ale dopiero fauna i flora jest różnorodnie rozbudowanym ekosystemem, który zapiera dech w piersi. Gaje palmowe, kryształowe morze, wodospady, gęsta dżungla, piękne jak orchidee kobiety, to tylko część zadziwiających atrakcji, jakie czekały na mnie w Tajlandii.
Miliony barw, duszący aromat kwitnących ziół i egzotycznych kwiatów oraz uroda tutejszych mieszkanek to mix zupełnie niepowtarzalny, dający potężną energię.
I chociaż byłem pod niesamowitym wrażeniem, to nie zapomniałem po co się wybrałem do tego wspaniałego kraju. Głównym motywem była ciekawość, czemu Europejczycy nie zaakceptowali smaku tanich tajlandzkich herbat. Oczywiście można kupić tam droższe i dużo zdrowsze herbaty, ponieważ plantacje rozciągają się na bogatych w zawartości mineralne glebach. Jednak plantacje są zbyt małe i nie gwarantują ciągłej dostawy w zamówionych ilościach. Ale picie tamtejszej herbaty było równie silnym doznaniem zmysłowym, co podziwianie cudnej urody kobiet podczas święta kwiatów, które odbywa się corocznie w Chiang Mai w pierwszy weekend lutego. Nie zapomnę też smaku mleczka kokosowego, które piłem przez słomkę prosto z kokosa pod gorącym tajskim słońcem. Urzekający kraj, zapach orchidei czułem jeszcze na długo po powrocie..