Irlandia 2002

Od dawna słyszałem o zamiłowaniu Irlandczyków do mocnych trunków, które spożywają nader często, ukrywając ukochaną whisky w herbacianych kubkach. Rzeczywiście więcej w nich było trunku niż herbaty, a przystosowanie gospodarzy do ich spożywania jest dużo lepsze niż myślałem. Tak więc jako pierwszy kończyłem degustacje, chociaż smakowało mi bardzo.

Irlandia to kraj wiecznie zielony, leżący nad wodami Morza Celtyckiego, Oceanu Atlantyckiego i Morza Irlandzkiego. Najpopularniejszy znak rozpoznawczy "Trzylistna koniczyna", która jest zarejestrowanym, przez światową Organizację Własności Intelektualnej, symbolem narodowym. Widziałem wprawdzie tęczę, ale na jej końcu irlandzki leprechaun nie zostawił mi niestety legendarnego garnka złota. Jednak nie zrażony zasmakowałem w piwach z Belfastu, o mocnym posmaku goryczki i wszystkie smutki zniknęły.

Wiecznie zielona kraina.
 tak bliska naszym Bieszczadom
Tutaj na randki chadza się z tęczą
 

Ta dwudziesta z kolei największych wysp na świecie (a trzecia w Europie!) kraina wiecznie zielonych wzniesień i ciepłych swetrów ugościła mnie również wyśmienitą kuchnią narodową. Opiera się ona głównie na niewyszukanej kuchni wiejskiej, jednak zachwyca bogactwem smaków i aromatów. Na śniadanie podaje się porcję tradycyjnej owsianki lub smażony bekon, kiełbaski, jajka, placki ziemniaczane czy kaszankę, zaś obiad to już cała paleta regionalnych specjałów. Szczególnie zasmakowałem w rybach-makreli, soli i łososiu. Nie będę ukrywał, że Irlandia, a szczególnie jej górzyste tereny przypominają do złudzenia nasze polskie krajobrazy. Może dlatego czułem się tam tak dobrze jak w domu?